Monday, March 23, 2026

NIE-BOSKA-GALA (Przegląd Piosenki Aktorskiej)

Gala-nie-gala

Od razu Państwa uprzedzę, że prawdopodobnie jestem jedną z nielicznych osób, która uważa, że tzw. gala tegorocznego 46. Przeglądu Piosenki Aktorskiej, jest spektaklem słabym. ‘Nie-boska-gala’ udaje dzieło sztuki. Piszę wprost, jeśli się Wam podobało, wzruszyliście się lub uśmialiście, to dalej nie czytajcie. Łatwo znajdziecie w sieci afirmatywne teksty, może zobaczycie kiedyś zapis (organizatorzy PPA dbają o to, by gale nagrywać i wydawać na dvd) i zdecydujecie, kto ma rację. Chór apologetów czy głos solowy.

Już na starcie tego 'spektaklu' aktorka (generalnie świetna i kochana) jako Duch Święty/gołąb darzy nasze uszy niby prowokacyjnymi słowami katarowo-fekalicznymi, skierowanymi w stronę loży diabłów siedzących na balkonie i wyświetlanych na ekranie nad sceną (trzeba zadzierać głowę). Cały ten utwór ma wyrazić bardzo zapewne osobiste i jakże głębokie: 'Pan nie jest moim pasterzem'. OK. Można kpić z wiary i religii, ilustrować swój punkt widzenia piekielnie schematycznym teledyskiem prezentującym życiową niesprawiedliwość, wojny, nierówności społeczne, zestawiającym np. białe szczęśliwe dzieci i nieszczęśliwe dzieci niebiałe. Można wrzucić w ten kocioł parodię stylu przemawiania Jana Pawła II (jeden z diabłów to robi, mrucząc pod nosem). Można wszystko, tylko  bardzo to podstawowe, nieoryginalne, prostackie wręcz środki teatralne. Niski kabaretowy poziom. Czy kogoś jest w stanie rozbawić zgrany greps oparty na nieudolnym tłumaczeniu tekstów angielskich piosenek z powtarzaną kilkakrotnie frazą 'w pizdu'? Z zażenowaniem słyszałem rechot widza siedzącego tuż za mną.

Gdyby istniał zawód adwokata teatralnego, broniłbym tego 'dzieła', argumentując, że autor/rzy chciał przekazać odbiorcom wielką prawdę: cała ta wiara, religia, cały ten Bóg to fake i atrapa, i dlatego tak jest skonstruowany ten spektakl: prymitywne pomysły scenariuszowe, grube granie i wyglądanie, odtwórcze wykonania znanych piosenek ('Stairway to Heaven', 'Highway to Hell' – już sam dobór tych tytułów to banał, a dodajmy do tego jeszcze choćby 'Losing My Religion'). Zachwycają się niektórzy tym, jak pewien znany aktor filmowo-serialowy rapuje, ale on nie rapuje, tylko ćwiczy swoją dykcję. Żeby rapować, trzeba czuć ducha tej muzyki, nie zaledwie skupiać się na giętkości ust. A, i jeszcze mamy dwa wejścia z off-u aktora-profesora cytującego tekst Czesława Miłosza. Kolejna prowokacja. Tak, celowo jedziemy taką grubą kreską, produkujemy teatralną atrapę, abyście zrozumieli, czym jest ta bajka o Bogu i raju, w który niedzielnie wierzycie. I gdyby rzeczywiście taki był zamysł tego przedsięwzięcia, ogłosiłbym: 'Nie-boska-gala' to rzecz wyrafinowana, wybitna.

No a przede wszystkim to nie była gala. Ten gatunek przeglądowej legendy odchodzi do historii. Należałoby jednak ostrzegać publiczność przed zakupem biletów. Ostatnio mamy bowiem do czynienia nie z koncertami galowymi, lecz propozycjami scenicznymi, które mając rację bytu jako propozycje sceniczne, nie wypełniają galowych oczekiwań. Mówię tu również o poprzedniej tzw. gali z piosenkami Stanisława Radwana (spektaklu bardzo zresztą dobrym) czy przedstawieniu pt. 'Człowiek z papieru. Antyopera na kredyt'. Istnieje coś takiego, jak format, przez lata budowany przez pokolenia artystów. Gala PPA to zwykle bywało coś wyjątkowego, mniej lub bardziej udanego, owszem, ale z ambicjami i zawartością, przynajmniej interesującymi wykonaniami. Tutaj mamy tanie chwyty, imitacyjne covery i polewkę. Gdyby działała komisja ekspercka weryfikująca zasadność wydawania dotacji, czyli pieniędzy podatników, powinna zażądać od organizatorów zwrotu owych – jak przypuszczam – co najmniej dwustu tysięcy, które poszły na tę nie-galę. I nie, nie chodzi mi oczywiście o dyskusję na temat wolności/niewolności artystycznej, lecz o JAKOŚĆ. 'Wiatry z mózgu' – gala 26. PPA – jakoś potrafiły o tę jakość zadbać, mimo swej komiczno-krytyczno-obrazoburczej treści. Po 20 latach tę wartość przeglądowego repertuaru wywiało w siną dal, żeby nie powiedzieć 'w diabły' albo 'w pizdu'.
GCH
-----
[0-6] 1 (wspaniale brzmiał zespół muzyków)