Oto koncert na miarę gali Przeglądu Piosenki Aktorskiej! Milena i Marcin Czarnik (tym razem nieśpiewający, niestety) zabierają nas do sanatorium, miejsca spotkań kilku pokoleń ludzi i artystów. Od chłopców z chóru NFM po Barbarę Wrzesińską, która - podobnie jak Jan Peszek - świętowała w ten sposób we wrocławskim Capitolu 60-lecie obecności na scenie. Nieuniknione w takiej sytuacji są refleksje na temat życia i przemijania, osób i chwil, które nas budują i trwonią. A wszystko to w rytmie znanych polskich piosenek. Najliczniej reprezentowana jest dekada lat 1980. Przeboje Rezerwatu, Obywatela GC, Michała Bajora, Krystyny Prońko czy Alicji Majewskiej brzmią w sanatoryjnej rzeczywistości szczególnie mocno. Bohaterowie tych opowieści znajdują się w przestrzeni pomiędzy. Jednym bliżej, drugim dalej do wyjścia. Prosty pomysł z symbolicznymi drzwiami umieszczonymi na szczycie niewysokich schodów dowodzi, że w sztuce niekoniecznie i nie zawsze trzeba używać wyszukanych metafor. W naszym życiu ich nie ma, każdy doświadcza/y podobnego cyklu.
Jan Peszek w dialogu z chłopcami-chórzystami jest wielki, śpiewając 'Psalm stojących w kolejce' po... starość, przekazując tuż przed przejściem przez drzwi kolejkowy los młodzieńcom. Starość tak, ale nie zwątpienie (Peszek zakrywa usta, kiedy ma paść to słowo w piosence). Tekst Ernesta Brylla z 1982 roku, z czasu stanu wojennego, zyskuje bardzo osobisty wymiar po latach. Tak samo dzieje się w przypadku innych interpretacji. Wielka jest Justyna Szafran w przepięknej wersji 'Odkryjemy miłość nieznaną' (tekst Wojciecha Młynarskiego), zwłaszcza że tu artystce towarzyszą barwne projekcje wygenerowane przez sztuczną inteligencję, technologię, która niesie ze sobą niepewność i lęki, lecz także potrafi przynieść (może i złudną) nadzieję, uwolnić od choroby codzienności, przenieść na plażę i ocean. Wspaniale brzmi 'Jesteś lekiem na całe zło' w ustach Emose Uhunmwangho. Jej bohaterka leży na szpitalno-sanatoryjnym łóżku, tylko na chwilę podrywa się do krótkiego tańca z lekarzem, ale słowa Bogdana Olewicza, mimika wokalistki mówią w tej scenie więcej niż oryginał, powstały zresztą znów w okresie stanu wojennego jako hymn otuchy. Bardzo zapada w pamięć duet Alony Szostak z Magdaleną Osińską. W poruszającej etiudzie o trudnej relacji między nimi schorowana (siedząca na wózku) matka z wyrzutem zwraca się do córki, a córka zwraca na koniec te pretensje tym samym 'Zaopiekuj się mną'. A kiedy Małgorzata Gorol z Bartoszem Bielenią, pielęgniarze na sanatoryjnym papierosie, śpiewają 'Ogrzej mnie' (znów Wojciech Młynarski, a muzycznie znów Włodzimierz Korcz), mamy oprócz sceny z życia czytelną aluzję do przeglądowej legendy. Za moment bowiem pojawi się Zbigniew Zamachowski w 'Długości dźwięku samotności', a my potwierdzamy skojarzenie z niegdysiejszym duetem pary z przeszłością. 'Czy te oczy mogą kłamać' Adrianny Biedrzyńskiej i Zamachowskiego wydarzyły się w 1988 roku właśnie na PPA, podczas wieczoru Agnieszki Osieckiej. Dodajmy, że znakomite aranżacje Adama Lepki, zagrane przez zespół fantastycznych muzyków, idealnie współtworzą koncert, który zostanie w historii Przeglądu Piosenki Aktorskiej jako jeden z tych ważnych, wybitnych.
Powtórzę zatem: to był koncert na miarę gali. Aż szkoda, że trwał tak krótko i zaprezentowano go zaledwie dwa razy. Gdyby 'Gorączkę życia. Sanatorium' zaplanowano jako koncert galowy, widzowie mogliby zachwycić się nim i wzruszyć czterokrotnie, byłby też dwa razy dłuższy, artystycznie sycący, jeszcze mocniej komentowany i wspominany.
GCH
------
[0-6] 6