Thursday, September 4, 2008

Tadeusz Różewicz KUP KOTA W WORKU

znam człowieka, mężczyznę w po-średnim wieku, który – mężczyzna, nie wiek – nie przepada za Różewicza Tadeusza poezjom/poezją (niepotrzebne skreślić). ceni za to różewiczowskie dramaty i mówi – cytuję z wyobraźni – kartoteka pułapki starej kobiety w białym małżeństwie na czworakach więcej dla mnie znaczy niż nożyk profesora szarej strefy.

ja mu na to, że akurat się nie zna, choć szanuję jego opinię, bo jak tu nie szanować w dzisiejszych czasach (ja panu nie przerywałem). bo ja według mnie zgodnie z moim własnym sum-mieniem uwielbiam Różewicza lirycznego. tego co w czasopiśmie marki ‘płomyk’ wygrywał plebejscyty na poetę roku, wiersz roku, idola pokolenia, które przeminie (a nasze nie, póki my żyjemy). były takie czasy.

teraz żyjemy w szkle kompaktowym i Tadeusz laureatus Różewicz pisze felietony nie wiersze, do szuflady, do ‘przeglądu’, do słuchania na nielicznych wieczorach ał-torskich, do uśmiechu, do nietzschego. fryderyka, silesiusa, telekamery.

POETA WRACA PO LATACH DO PARODII
POETA W SANATORIUM
KOT W WORKU
DZIADEK W KORKU

już widzę te recenzje

albo albo: poeta jak zegarmistrz chirurg snajper uderza w to, co we współczesnej kulturze najcenniejsze, precyzyjnym cięciem obnaża powierzchowność i upadek świata Herrych Potterów, włatcuf duszyczek, dyrektorów banków, donaldóf tóskóf. to się może pojawić. w jednej czy drugiej gazecie. będzie o odtrutce na te ciężkie czasy i o geniuszu genialnego Tadeusza. będzie, bo być musi. i jeszcze zachwyt, że taki dowcipny, pełen autoirrronii, i, że oprócz malowania wierszem, potrafi pisać rysunki. KUP KOTA W WORKU nie będziesz żałował naprawdę warto.

jest już ciemno myślę sobie czym jest piękno

najnowszej poezji Tadeusza Różewicza i sobie odpowiadam, że już nie tym samym, co w okresie lirycznym ani nawet dramatycznym. wprost komentowanie rzeczywistości, stawianie pod ścianą kropki, parapoetycki kolaż stolarz. sto lat niech nam taki Różewicz żyje, niech zbiera te strzępy absurdów, ogląda czyta spaceruje, nasłuchuje i cytuje, niech obraz słodkiego miłego pożycia rujnuje, bo czasem po prostu jeszcze do licha daje radę. bo czasem spod tego twórczego ogona trafia się „normalny poeta”…”odaliska Ingres’a”…”niebieska linia”. no a czasem no cóż trzeba to ogłosić wychodzą „kichnięcia” i „kluski”. jak to w sztambuchu.
GRZEGORZ CHOJNOWSKI
…………………………………………
Tadeusz Różewicz KUP KOTA W WORKU, Biuro Literackie, 2008